W Polsce prawie każdy wie, czym kończy się impreza ze słowem „wódka” w nazwie. Choć niektórzy próbują z tym dzielnie walczyć (np. przy pomocy wody mineralnej lub zniknięcia z imprezy tuż po torcie), to wciąż wiele spotkań towarzyskich owocuje śpiewaniem szlagierów disco polo. Ale co, jeśli powiemy Ci, że istnieje sposób, żeby zachować smak imprezowego klimatu bez ryzyka pomylenia kota z pufą w salonie? Poznaj bezalkoholową wódkę z Lidla – napój, który zaskakuje, bawi i dzieli Polaków bardziej niż ketchup w schabowym.
Co to właściwie jest – wódka bez alkoholu?
Brzmi jak oksymoron na miarę ciepłego śniegu albo dietetycznej pizzy – a jednak stało się. Bezalkoholowa wódka z Lidla to produkt, który wygląda jak zwykła wódka, pachnie jak zwykła wódka, ale… nie robi tego, co zwykła wódka. Czyli nie rozwiązuje języka po trzecim kieliszku ani nie sprawia, że zaczynasz SMS-ować exowi o drugiej w nocy. Zamiast tego, dostajesz smak, który ma przypominać klasyczną 40-procentówkę, ale z praktycznie zerową zawartością alkoholu (mniej niż 0,5%).
Skład, który nie wywoła kaca
O ile tradycyjna wódka to jedynie alkohol i woda, to jej wersja bez promili idzie nieco dalej. Skład bezalkoholowej wódki z Lidla opiera się przede wszystkim na wodzie, aromatach, regulatorach kwasowości i mikroskopijnej ilości alkoholu, której bardziej się domyślasz, niż rzeczywiście czujesz. Nie znajdziesz tu ani cukru, ani kalorii w ilościach, które psują dietę. Co ciekawe – produkt ten jest także odpowiedni dla wegan, a więc kolejne brawa dla Lidla za inkluzywność spożywczą!
Jak smakuje ten eksperyment?
I tu zaczyna się prawdziwa zabawa. Opinie na temat bezalkoholowej wódki z Lidla są… podzielone, co może nie dziwić. Dla jednych – fajna alternatywa do drinków, schludnie udająca klasyk. Dla innych – woda z pieprzem, dziwna zupa, albo coś, co tylko wygląda groźnie. Kto szuka namiastki smaku czystej wódki, może się trochę rozczarować – ale jako baza do drinków, z dodatkiem toniku, cytrusów czy ziół (tak, mięta działa cuda!) – działa naprawdę nieźle. To flow prosto z Sopotu, ale bez potrzeby szukania kluczy do pokoju hotelowego o czwartej rano.
Ile kosztuje rewolucja w butelce?
Cena tego wynalazku plasuje się w granicach 19,99–24,99 zł za butelkę 0,7 l, co – jak na napój bezalkoholowy udający najtwardszy trunek świata – wydaje się całkiem rozsądne. Tym bardziej że konkurencyjne marki potrafią zażądać ponad 50 zł za podobny produkt. Lidl nie pierwszy raz udowadnia, że innowacja może iść w parze z dostępnością cenową. Czyż można nie docenić tej subtelnej kombinacji marzeń o kacu-free imprezie z promocją tygodnia?
A do czego to… właściwie używać?
Tu otwiera się prawdziwa puszka Pandory! Po pierwsze – drinki. Kto powiedział, że Mojito musi mieć rum? A Cosmopolitan musi rozśmieszać? Bezalkoholowa wódka sprawdza się w miksologii aż miło – nie tylko pozwala zachować smak, ale też daje możliwość alkoholowego oszustwa bez żadnych skutków ubocznych. Po drugie – można jej używać w kuchni. Sosy, marynaty albo – o dziwo – desery, zyskują lekko ziołowy charakter. A po trzecie – to hit na imprezy dla kierowców, przyszłych mam czy kogoś, kto zwyczajnie nie pije. Także jeśli ktoś pytał, do czego używać bezalkoholowej wódki Lidl – jest więcej opcji niż można się spodziewać.
Bezalkoholowa wódka Lidl to z całą pewnością produkt, który nie przejdzie niezauważony. Jedni pokochają ją za możliwość bycia częścią imprezy bez konsekwencji. Inni podejdą z rezerwą, kręcąc nosem, że „to jednak nie to”. Ale w tym właśnie tkwi urok takich produktów – wywołują emocje, rozmowy i… kliknięcia w Dodaj do koszyka. Czy warto? Na pewno warto spróbować – nawet jeśli Twoje podniebienie woli klasykę, to możliwość poznania nowej strony “polskiego stołu” jest kusząca. Kto wie – może już niedługo kieliszek bezalkoholowej wódki z tonikiem będzie synonimem stylowej imprezy. Na zdrowie, ale tym razem całkowicie legalnie – nawet za kierownicą!