Małgorzata Rygalik to nazwisko, które w kręgach polskiego designu i architektury budzi respekt, zachwyt, a czasem nawet lekką zazdrość. I trudno się dziwić — kobieta, która w jednej ręce trzyma szkicownik, a w drugiej dba o edukację nowych pokoleń projektantów, musi być kimś więcej niż „zwyczajnym twórcą”. Gdyby design miał swoją superbohaterkę w płaszczu ze sklejki i z ołówkiem zamiast miecza, byłaby nią właśnie Małgorzata Rygalik. Ale kim naprawdę jest ta tytanka polskiego wzornictwa i dlaczego warto znać na pamięć każdą literę jej nazwiska?

Od Łodzi po Londyn — szybki przelot przez karierę

Urodzona w Łodzi, wychowana projektowo między Polską a światem, Małgorzata Rygalik ma w swoim CV więcej stopni naukowych i prestiżowych stażów niż przeciętny student kierunku „wiedza o wszystkim”. Dyplom zdobyła na prestiżowym Rhode Island School of Design, by potem uzupełnić go jeszcze na Royal College of Art. Taki duet edukacyjny to jak mieć zarówno Ferrari, jak i Teslę w garażu — szybko, stylowo i z przyszłością.

Nie zatrzymała się jednak na edukacji. Z sukcesem współtworzyła Studio Rygalik wraz ze swoim mężem Tomkiem Rygalikiem, również uznanym projektantem. Razem tworzą duet, który w świecie designu nie bez powodu porównywany bywa do duetu Lennon i McCartney — z tą różnicą, że zamiast hitów muzycznych, tworzą stylistyczne arcydzieła mebli i przestrzeni.

Design z misją społeczną

Małgorzata Rygalik to nie tylko estetyka. To także etyka, ekologia i edukacja. Jej projekty często niosą za sobą głębsze przesłanie — społeczne, środowiskowe, a czasem po prostu zdroworozsądkowe. Wierzy, że design nie powinien być jedynie ładny, ale również funkcjonalny i odpowiedzialny. I tu pojawia się jej ulubione słowo-klucz: zrównoważony rozwój.

Niektórzy robią recykling ze starych dżinsów, Małgorzata Rygalik przetwarza miejskie przestrzenie, nadając im nowe życie. Nie waha się też przed wykorzystaniem materiałów z odzysku w swoich projektach, udowadniając, że styl i ekologia mogą iść ramię w ramię — jak cappuccino z croissantem, zamiast plastikowego widelca z talerzem papierowym.

Kobieta renesansu XXI wieku

Gdyby Małgorzata Rygalik miała wizytówkę (a kto wie, może ma), musiałaby składać się z kilku stron. Projektantka, architektka wnętrz, edukatorka, kuratorka wystaw i szefowa School of Form w Warszawie – brzmi nierealnie, ale to wszystko mieści się w jednej osobie. Jej działalność akademicka to nie tylko wykłady i prelekcje; to systematyczna praca nad zmianą tego, jak myślimy o projektowaniu i jego roli w społeczeństwie.

Jako wykładowczyni inspiruje studentów do tego, by projektowali z głową, sercem i – najlepiej – także z uchem przy ziemi (designerskiej, oczywiście). W jej interpretacji design to nie tylko praca przy komputerze, ale narracja, którą budujemy wokół przedmiotów. Przedmioty mają mówić, opowiadać historię i nie dawać się wyrzucić po jednym sezonie. Tu nie ma miejsca na bylejakość. Jest za to miejsce na dobre pytania. W stylu: „czy to krzesło naprawdę musi mieć cztery nogi?”.

Od idei do realizacji – projekty, które zostają w głowie

W dorobku Rygalik znajdziemy wszystko: od wystaw międzynarodowych po kameralne wydarzenia lokalne, od projektów mebli po scenografię wizualną. Pracowała z takimi markami jak Ikea czy Noti, a jej dzieła pokazywane były na mediolańskich targach Salone del Mobile i w Museum of Modern Art w Nowym Jorku. Nieźle, jak na kogoś, kto zaczynał od sklejania modeli w pracowni, prawda?

Jednak w świecie, gdzie design często skręca w kierunku nadęcia i ekskluzywnego minimalizmu, Rygalik trzyma się swojej filozofii: projektowanie jako narzędzie zmiany. I robi to z wdziękiem, inwencją i poczuciem humoru, które sprawia, że nawet zwykłe krzesło wydaje się… mniej zwykłe.

Małgorzata Rygalik to przykład na to, że design w Polsce nie tylko ma się dobrze, ale wręcz święci triumfy. Jej działalność zawodowa, dydaktyczna i artystyczna wskazuje kierunek, w którym warto iść. Zwłaszcza w świecie pełnym jednorazowych produktów i projektów powstających „na szybko”. Zamiast krótkotrwałych efektów wow, Rygalik proponuje coś znacznie trwalszego — myśl projektową, którą się przeżywa, a nie tylko ogląda.

Jeśli jeszcze nie kojarzysz jej nazwiska – no cóż, właśnie nadrobiłeś zaległości. A jeśli kojarzysz, to wiesz, że warto obserwować jej kolejne posunięcia. Projektantka, która łączy kreatywność z odpowiedzialnością, nie zdarza się często. Tym bardziej w kraju, gdzie jeszcze niedawno design kojarzył się głównie z meblościanką i ceramiką z Ćmielowa.

Przeczytaj więcej na: https://wysokieszpilki.pl/malgorzata-rygalik-kim-jest-i-czym-sie-zajmuje/.