Jeśli przez ostatnie miesiące zdarzyło Ci się czuć wykluczonym ze świata internetu, bo nie wiedziałeś kim (a może czym?) jest tajemnicza postać o wdzięcznym imieniu Labubu – spokojnie, nie jesteś sam. Setki tysięcy ludzi na całym świecie zadają sobie to samo pytanie: Labubu co to? I czemu wszyscy nagle publikują zdjęcia tej dziwacznej, lekko upiornej maskotki z zębami jak z horroru i uśmiechem jakby właśnie wygrała w totka? Usiądź wygodnie, bo zaraz wyruszymy w zakręconą podróż do świata Labubu, czyli maskotki, która szturmem zdobyła internet.

Labubu, czyli strach się bać czy kochać?

Na pierwszy rzut oka Labubu może przypominać kieszonkową wersję potwora z szafy – i nie ma co ukrywać, że jej wygląd budzi mieszane uczucia. Duże, błyszczące oczy, zdecydowanie za dużo zębów (i to w uroczo przerażającym ułożeniu), szpiczaste uszy i postura, która wygląda jakby uciekła prosto z japońskiej kreskówki dla bardzo odważnych dzieci. Ale spokojnie – Labubu to nie potwór. To maskotka z duszą, która zyskała status ikony przez swoją niecodzienną aparycję i… memiczny potencjał.

Skąd się wzięła Labubu?

Labubu to nie dzieło przypadku ani wytwór szalonego umysłu grafika z internetu. Postać została stworzona przez japońskich artystów z duetu Studio Kaiyodo oraz firmę Pobber Toys. Maskotka jest częścią serii „The Monsters” autorstwa How2Work, powstałej jako hołd dla fantastycznych stworzeń i japońskich bajek. Labubu ma swoją historię, świat i całą rodzinę potworków, które robią furorę wśród kolekcjonerów. Produkowana w limitowanych edycjach, często ręcznie malowana i występująca w najróżniejszych wariacjach kolorystycznych, Labubu staje się różowa, fioletowa albo złota – w zależności od humoru twórców (i najnowszego trendu w Tokyo).

Dlaczego internet oszalał na punkcie Labubu?

Oto pytanie za milion monet. W czasach, kiedy Instagram i TikTok są bardziej opiniotwórcze niż serwisy informacyjne, pojawienie się dziwacznie słodkiej maskotki w ramionach influencerów musiało skończyć się tym, że miliony osób zapragnęły mieć własne potworkowe przytulanki. Labubu łączy w sobie to, co internet kocha najbardziej: urok, dziwność, unikalność i nutę absurdu. Ta maskotka nie przypomina żadnej innej – i może właśnie dlatego zyskała miano absolutnego must-have. Nawet jeśli pierwsze spotkanie z Labubu powoduje zdziwienie lub lekkie przerażenie, drugie spojrzenie najczęściej kończy się obsesyjnym wyszukiwaniem frazy „labubu co to” w Google.

Labubu jako… członek rodziny?

Tak, dobrze czytasz. Dla niektórych właścicieli Labubu staje się nie tylko ulubioną figurką na półce – staje się towarzyszem życia. Powstają konta na Instagramie dedykowane tylko Labubu, zdjęcia z wakacji z małym potworkiem w tle czy filmiki na TikToku, w których Labubu gotuje, ćwiczy jogę lub medytuje. Dzieci go kochają, dorośli kupują po kilka na zapas, bo jak się okazuje – maskotka ta może mieć wysoką wartość kolekcjonerską. Co więcej, niektóre limitowane modele osiągają niebotyczne ceny na aukcjach internetowych.

Jak zdobyć własnego Labubu?

Niestety, to nie takie proste, jak pójście do najbliższej galerii handlowej. Labubu to produkt kolekcjonerski i jego dostępność jest bardzo ograniczona. Najczęściej pojawia się w ofercie specjalistycznych sklepów z zabawkami typu designer toys lub na aukcjach. Ceny? Cóż, potrafią zaczynać się od kilkudziesięciu złotych, a kończyć na kilkuset – w zależności od wersji, koloru i roku produkcji. Są też grupy kolekcjonerskie na Facebooku, w których można kupić, sprzedać lub wymienić się wersjami tej szalonej maskotki. Ale uwaga: raz zaczynając, trudno przestać. Kolekcjonowanie Labubu bywa bardziej wciągające niż chipsy w piątek wieczorem.

A więc, drogi Czytelniku – jeśli zadajesz sobie ponownie pytanie labubu co to, możesz śmiało powiedzieć, że właśnie odkryłeś jedno z najbardziej nietuzinkowych zjawisk ostatnich miesięcy. A jeśli chcesz jeszcze więcej szczegółów, zerknij na pełny opis labubu co to i dowiedz się wszystkiego, co warto wiedzieć przed zakupem swojego pierwszego gumowego potworka.

Podsumowując – Labubu to nie tylko maskotka, to styl życia. Trochę dziwna, zdecydowanie urocza i perfekcyjnie wykreowana na hit social mediów. Może nie każdego zachwyci od pierwszego wejrzenia, ale każdy, kto da jej szansę, szybko zrozumie fenomen. Czy może być coś lepszego niż posiadanie stworka, który przypomina krzyżówkę Gremlina z Pikachu i jednocześnie rozpala świat kolekcjonerów z całego globu? No właśnie. Jeśli więc poczujesz nagłą potrzebę zakupu Labubu, nie walcz z tym. Po prostu przytul się do swojej dzikiej strony.