Warkocze — klasyczne, romantyczne, czasem wręcz bajkowe. Zawsze modne i zawsze efektowne. Kto z nas w dzieciństwie nie miał choć krótkiego romansu z warkoczem, najlepiej splecionym przez babcię lub mamę w pośpiechu przed szkołą? Dziś jednak świat warkoczy to o wiele więcej niż nudne „dobierane” do szkoły. Obecnie istnieją dziesiątki wariantów i stylów, które potrafią tchnąć drugie życie nawet w najbardziej niepokorną fryzurę. Czas zatem zanurzyć się w gąszcz splotów i sprawdzić, jakie są najpopularniejsze rodzaje warkoczy oraz jak je zapleść krok po kroku, nie tracąc przy tym cierpliwości (ani kilku kosmyków).
Klasyka gatunku: Warkocz francuski
Francuski warkocz to jak mała czarna wśród fryzur — nigdy nie wychodzi z mody. Idealny zarówno na spacer po parku, spotkanie biznesowe, jak i randkę o zachodzie słońca. Co go wyróżnia? To, że sekcje włosów dobieramy stopniowo z boków i łączymy z trzymanym splotem, tworząc efekt przyklejonego do głowy warkocza.
Jak zapleść: Podziel włosy na trzy części u nasady czubka głowy. Rozpocznij klasyczne przeplatanie, ale za każdym razem, gdy dociągasz sekcję z boku, dobierz do niej nowe pasmo włosów. Kontynuuj aż do karku, a następnie zakończ normalnym splotem i zwiąż gumką.
Pro-tip: Chcesz uzyskać bardziej romantyczny look? Po zakończeniu delikatnie poluzuj warkocz, wyciągając pasemka palcami. Voilà!
Nowoczesna wojowniczka: Warkocz holenderski
Brzmi egzotycznie? A to po prostu francuski warkocz na opak. Tak zwany „odwrócony” warkocz sprawia, że splot wyraźnie wystaje ponad powierzchnię głowy, co daje efekt 3D godny Instagrama.
Jak zapleść: Technika identyczna jak przy warkoczu francuskim, z tym że pasma przeplatasz pod środkiem, a nie nad nim. Czyli: spodem, nie górą. I tak przez cały czas. To ma znaczenie — nie rób nam tutaj rewolucji z półśrodkami.
Pomysł dla odważnych: Zrób dwa warkocze holenderskie, po jednym z każdej strony. Efekt? Fryzura „na bokserkę”, czyli kobiecość z pazurem.
Boho vibes: Warkocz kłos
Wygląda imponująco, a przy okazji brzmi smacznie. Warkocz kłos to idealny wybór na letnie festiwale, wesela w stodole i inne eventy, gdzie chcesz wyglądać jak elf z Północy.
Jak zapleść: Zbierz włosy w kucyk. Podziel go na dwie równe części. Następnie od zewnętrznej części jednej połówki wydziel cienkie pasemko i przełóż je do środka drugiej połówki. Powtarzaj na zmianę z każdej strony. Tak, to zajmuje chwilę, ale efekt wart jest każdej minuty!
Ciekawostka: Im cieńsze pasma bierzesz, tym bardziej finezyjnie wygląda kłos. Ale uwaga — ręce mogą ogłosić strajk po 10 minutach splotu.
Dla leniwych artystek: Luźny warkocz z tyłu
Nie wszystkie rodzaje warkoczy wymagają precyzji chirurga i cierpliwości mnicha. Dla tych, którzy wolą wyglądać jak francuska poetka niż sportowiec MMA, luźny warkocz to strzał w dziesiątkę.
Jak zapleść: Zbierz włosy lekko niżej – najlepiej nad karkiem. Zapleć klasyczny warkocz, ale bez mocnego ściskania. Po zakończeniu lekko rozluźnij go palcami i pozwól kilku pasemkom wysunąć się naturalnie.
Stylizacja bonusowa: Zepnij warkocz w niski kok lub opleć wokół głowy jak koronę – uzyskasz efekt „idę po ziółka, ale z klasą”.
Warkocz wodospad – uczta dla oka
Choć wygląda na fryzjerską układankę z levelu ekspert, warkocz wodospad może zrobić każda z nas. Ten splot to połączenie stylu romantycznego z dziecięcą fantazją. Idealny na randki i urodziny… nawet jeśli jedyną osobą zaproszoną jesteś ty.
Jak zapleść: Zacznij przy skroni. Weź trzy pasma i zacznij je przeplatać jak przy francuskim warkoczu. Co trzecie pasmo – zamiast wplatać dalej – wypuszczaj luźno. Zastępuj je nowym pasmem z góry. Efekt przypomina strumień włosów spływających jak z wodospadu. Magia!
Magiczna rada: Utrwal fryzurę lakierem, jeśli nie chcesz, żeby „wodospad” zamienił się w kałużę chaosu pod wpływem wiatru czy ekscytacji.
W świecie fryzur warkocze to jak brokat – dodają nie tylko uroku, ale i charakteru. Niezależnie, czy celujesz w styl boho, elegancję czy miejską nonszalancję, zawsze znajdziesz coś dla siebie. Różnorodne rodzaje warkoczy pozwalają tworzyć fryzury na każdą okazję i nastrój. Nie bój się eksperymentować – trochę warkoczowego szaleństwa nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Po prostu chwyć za grzebień, cierpliwość i… splataj cuda!